Targi mamy co prawda już za sobą, ale emocje nie opadają. Chwilę po tym kiedy wszyscy opuścili już Rynek Główny do naszego biura nadszedł list licealistki z Krakowa, która dzieli się swoimi przemyśleniami. Chcemy żeby wszyscy się z nim zapoznali, dlatego list umieszczamy poniżej.

 

 

Turyści przystają, z zaciekawieniem przyglądając się widowisku. Krocząca wokół Rynku kolorowa grupa co jakiś czas zatrzymuje się, aby zaprezentować regionalne tańce i piosenki. Spódnice wirują, a okazałe pawie pióra przy kapeluszach panów podrygują raz w jedną, raz w drugą stronę.

Tak rozpoczął się dzień poświęcony Rumunii na Międzynarodowych Targach Sztuki Ludowej i jednocześnie jedna z pierwszych rzeczy jakie zobaczyłam na tegorocznej imprezie, jednej z najstarszych w Polsce, jednej z największych tego typu w Europie.

Po obejściu Rynku z korowodem usiadłam na chwilę przed estradą. Na ławach było pełno ludzi. Niektórzy znali piosenki i śpiewali wraz z występującymi, inni słyszeli muzykę po raz pierwszy. Czułam, że wszyscy się tu razem świetnie bawią. Nastąpiło uroczyste rozpoczęcie, a następnie scenę przejęły zespoły, bawiące publiczność w rytm tradycyjnej muzyki, którą słychać było także wśród kramów. To tam po chwili się udałam. Wystawcy prezentowali rękodzieło, jedzenie i różnego rodzaju pamiątki. Spacerując między stoiskami słyszałam angielski, niemiecki, chiński. Para Hiszpanów z zachwytem oglądała bolesławiecką ceramikę, a młoda Japonka starała się wybrać jeden z paru kolorowych naszyjników. Nie bez przyczyny Targi zwą się w końcu Międzynarodowe – nie tylko prezentują ludową kulturę Polski i krajów sąsiednich, ale przyciągają także masę obcokrajowców.

Turyści nie są jednak jedynymi osobami, z którymi rozmawiałam. Targi to również atrakcja dla rodzin z dziećmi czy osób starszych. Tak naprawdę brakuje tu tylko jednej grupy wiekowej. Osób młodych, moich rówieśników.

Gdzie są? I dlaczego ich tu nie ma?

Nie jest tajemnicą, że wśród nastolatków niewiele znajdzie się pasjonatów folkloru. Jeśli z jakiegoś elementu polskiej kultury jesteśmy dumni, jest to raczej ta wysoka, kojarzona kiedyś z miastami i elitą, na wiejskie tradycje spoglądajmy z góry, bo to przecież przeciwieństwo postępu i globalizacji. Najbardziej pociągającą wydaje się jednak kultura zagraniczna, to co obce wydaje się zazwyczaj ciekawsze, ładniejsze.

Ja sama, pomimo związanej ze sztuką ludową rodziny, często łapię się na myśli, że trawa jest zawsze bardziej zielona w nieswoim ogródku i folklor z drugiego końca świata jest znacznie bardziej fascynujący.

Tak łatwo jest nam zapomnieć, że jest to nieodłączna część naszej kultury, równie ważna jak miejska. Nieraz przecież najwybitniejsi twórcy naszej ojczystej kultury, z których jesteśmy niezwykle dumni, czerpali z folkloru i ludowych tradycji. Chopin, Mickiewicz, Słowacki czy Wyspiański to tylko paru z nich, ale zna ich każdy. Zarówno Romantycy, jak i przedstawiciele Młodej Polski zwracali się ku wsi w poszukiwaniu inspiracji. 

Dlaczego więc nie ma wśród młodzieży zainteresowania folklorem? Powodów na pewno jest wiele, ale przychodzi do głowy jeden. Brak kultury ludowej w szkole. Poza paroma zdaniami wyjaśnienia podczas omawiania Dziadów czy Wesela folkloru w szkole nie ma. W takim razie, wiejskie tradycje nie są dla nas tak ważnym elementem kultury, jak na przykład literatura, bo przecież są pomijane na lekcjach polskiego czy wiedzy o kulturze. Stąd u wielu wniosek, że tradycja ludowa należy do przeszłości, a tym samym starszych pokoleń.

Targi już po raz czterdziesty pierwszy przyciągnęły turystów i krakowian. Czy w ciągu paru lat pojawi się wśród nich młodzież? Jeśli nie zmieni się nasza opinia o kulturze ludowej, jej aktualności i różnorodności, myślę, że będzie tak samo jak teraz.

Anna Jodłowska

V LO im. Witkowskiego w Krakowie



Podziel się artykułem ze znajomymi: