Trzeci dzień Targów był Dniem Sztuki Ludowej i dlatego oprócz muzyków, sceną zawładnęli rękodzielnicy, którzy opowiadali o swoim warsztacie. I tak na przykład Jerzy Mika, garncarz z Wadowic najpierw na scenie mówił o tym, na czym polega garncarstwo, ile czasu zajmuje przygotowanie naczyń, których używamy w domach, i dlaczego nie każda glina nadaje się do lepienia garnków, a potem schodzi na płytę Rynku i na swoim warsztacie pokazuje, jak się je robi.

Tego samego popołudnia Eugenia Wieczorek, koronczarka opowiada, że frywolitki nie należy kojarzyć z frywolnością. Choć gdybyśmy chcieli oddać właściwie charakter sztuki, który uprawia, to można powiedzieć, że są dowody, że frywolitkowe koronki poprawiają nastroje w niejednym domu i podnoszą temperaturę wielu rodzinnych relacji. Biorąc pod uwagę, że maleńkie dzieła sztuki niezmiennie zachwycają, to można im przypisać działanie terapeutyczne, zwłaszcza dla zestresowanych pań, które najczęściej frywolitki robią, bo kiedy skupiają się na pracy czółenkiem lub igłą, to odchodzi im wszelka złość.

Nie samą pracą jednak na Targach się żyje, więc był też czas na zabawę. W tej kwestii bardzo pomocne okazały się zaproszone zespoły – Familia, stowarzyszenie miłośników folkloru z Rudołowic, Trio Akordeonistów Harmonia z Rosji, Koło Gospodyń Wiejskich Brzezinka spod Zabierzowa.

Gwiazdą popołudnia i wieczoru był jednak zespół Andrusy ze swoim liderem Aleksandrem „Makino” Kobylińskim, który od ponad 40 lat podbija serca krakowianek i nie tylko. I tym razem nie obyło się bez autografów, całusów i długich bisów!

Zapraszamy na następne dni targowe.

 



Podziel się artykułem ze znajomymi: