Dwunasty dzień Targów. Po deszczowej niedzieli wyszło słońce. To dobry omen dla wszystkich – kupców, artystów występujących na Rynku Głównym i turystów, którzy mogą korzystać z całej oferty 41. Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej.

Ten dzień był kolejnym dniem, kiedy twórcy zdradzali tajniki swojego rzemiosła. Dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Jerzego Miki, garncarza, który zawsze chętnie uczy, jak się toczy garnki, garnuszki, dzbanki i miseczki. Przy jego warsztacie zawsze można liczyć na ciekawy pokaz garncarskich umiejętności. Tak też było i dziś.

Jest pośród uczestników Targów jeszcze jedna osoba, która bardzo chętnie opowiada o swoim ginącym zawodzie, to Jadwiga Węgorek, koronczarka przywracająca pamięć o krakowskiej koronce klockowej.

Maria Kieleczawa z kolei mówiła o łemkowskiej tradycji zdobienia naczyń, pisanek i tkanin. Na swoim straganie pani Maria pokazuje nie tylko te wzory, które udało się jej ocalić od zapomnienia, ale także takie, które są swobodną interpretacją tych tradycyjnych. Niewątpliwie hitem dla turystów były pisanki z wydmuszek strusich jaj.

Sceną natomiast zawładnęły dziś cztery zespoły – Małolipnicka Rodzina Kolpinga z Kapelą Orawską Pawła Czaji grali muzykę polskiej i słowackiej Orawy.

Barwne osobowości, energiczna muzyka i słowiański duch – to najkrótsza charakterystyka zespołu Słowiany, jednego z najbardziej interesujących zespołów folk-rockowych w Polsce. Grupę tworzą muzycy z Ukrainy, Polski i Francji. Wykorzystują różne instrumenty – akordeon, skrzypce, gitarę elektryczną i kontrabas. Cieszymy się, że znalazł czas, żeby wystąpić pod Wieżą Ratuszową. Słowiany przyciągnęły bardzo różną wiekowo publiczność, która znakomicie dzięki muzykom się bawiła.

Dzień zakończył występ Orkiestry Dętej z Raciechowic, która umilała nam czas znanymi jazzowymi standardami i aranżacją własną muzyki klasycznej.

 

Zapraszamy na jutro. Przed nami Dzień Rumunii. Zapowiada się bardzo interesująco.



Podziel się artykułem ze znajomymi: