Trzynasty dzień Targów jest w ich historii dniem wyjątkowym. Pierwszy raz gościliśmy delegację Rumunii. Bardzo byliśmy ciekawi po pierwsze, jak zostanie przyjęta przez targową publiczność, po drugie jak naszym gościom się u nas spodoba.

Tak jak w Krakowie można się zakochać bez pamięci, tak i Kraków potrafi od razu pokochać. W przypadku dzisiejszego dnia tak właśnie było. Publiczność w zadziwieniu wielkim śledziła wszystkie pokazy rumuńskich artystów, które zaczęły się tuż przed południem korowodem wokół Rynku Głównego i zachwycała odmiennymi od polskich strojami, muzyką i tanecznymi układami. Odważnie, ale nie bez powodu, można stwierdzić, że rumuński folklor zawojował dziś Targi.

Przyjazd gości z Rumunii był możliwy dzięki determinacji Biura Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej i ogromnemu zaangażowaniu Ignata Timara, prezesa Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie, który z kolei stawał na głowie, żeby pobytowi swoich rodaków nadać wysoką rangę. Udało się! W otwarciu Dnia Rumuńskiego uczestniczył ambasador Rumunii w Polsce Ovidiu Dranga. Dla podkreślenia wyjątkowości chwili dyrektor Targów Józef Spiszak zaproponował uroczyste otwarcie, dlatego oprócz przecięcia wstęgi, odegrano także dwa hymny – rumuński i polski.

Potem było już znacznie mniej oficjalnie, ale bardzo atrakcyjnie. Krakowska publiczność dzięki zespołom Doruri Satmarene z Satu Mare i Somesul z Beclean poznawała folklor Transylwanii i okręgu Bistrita-Nasaud w Siedmiogrodzie.

Doruri Satmarene znaczy Satmareńskie tęsknoty i takie też były występy tego zespołu – nawiązywały do tradycji i historii różnych regionów Rumunii. Jeden taniec – „Tinutu Codrulului” (Kraina lasów) był niezwykle ciekawy i bardzo charakterystyczny dla Transylwanii. W jego trakcie dziewczyna odgrywa rolę drzewa, które podtrzymuje chłopaka wykonującego skoki w powietrzu. Widok spektakularny. To jest właśnie ten rodzaj tańca, w którym to mężczyźni dominują. Zespół tańczył także układy, w których zachowywał parytety i to też się bardzo podobało.

Zespół Somesul wykonywał piękne pieśni, które przywoływały skojarzenia ze spokojnie płynącą rzeką Samosz i łagodnymi wzgórzami okolic Bistrita-Nasaud. Jego tańce, do których przygrywają muzycy na tradycyjnych instrumentach, porywały naszą publiczność do tego stopnia, że tancerze zaproponowali wspólną naukę tradycyjnych tańców rumuńskich.

George Negrea, piosenkarz i kompozytor muzyki folk-country śpiewał w różnych językach, także po polsku („Hej sokoły!), co pokazało, że kiedy gra muzyka, to nikną wszelkie granice, nie tylko państw, ale także te mentalne.

Na koniec trzeba napisać, że co prawda reprezentacja Rumunii na naszych Targach prezentowała się po raz pierwszy, ale od kilku lat blisko współpracuje z Lokalną Grupą Działania „Turystyczna Podkowa”, gminami Siepraw i Pcim. Stąd w programie rumuńskiego koncertu znalazł się występ zespołu Mali Pcimianie, który podobał się nam wszystkim, bardzo.

Na dziś tyle. Zapraszamy na jutro! Na Rynku Głównym będziemy przekonywać, że „Nowa Huta to też Kraków”.



Podziel się artykułem ze znajomymi: